W tym roku zawitaliśmy nad Popradzki Staw, do znanych nam już z obozu zimowego wygód Schroniska 🙂 Obóz był dla wielu sprawdzianem charakteru, upłynął bowiem pod znakiem upartych prób urobienia kolejnych metrów na okolicznych ścianach. Jak często w Tatrach (szczególnie podczas obozów) się zdarza, pogoda miała nasze plany “gdzieś” i byliśmy codziennie zmuszani do poszukiwania czegokolwiek nadającego się do wspinania 🙂

Zaczęło się jednak bardzo pozytywnie – wszyscy klubowicze, którzy byli na miejscu w piątkowy poranek, zdążyli z sukcesami podziałać, zanim zostali zlani 🙂 Na Szarpanych działali Kućka z Jeżykiem, którzy po zrobieniu Puskasa, mieli okazję zjechać Wodospadem (drogą) Komarnickiego 😉 Paryscy zrobili drogę Dracie Serce na Smoczym, po czym prosząc się o zmoczenie doszli granią na Wysoką. Na Wołowej Turni było tłocznie – Kasia z Tomkiem i Lucyna z Mateuszem pokonali drogę Stanisławskiego, Patryk z Jarkiem Staflovkę, a ja z Łukaszem Estoka-Janigę.

Dwa zespoły zdążyły uciec ze ściany przed ulewą, nam i Hermanom przyszło uprawiać kanioning ścienny. W naszym wypadku na własne życzenie ponieważ po zjeździe z Estoka postanowiliśmy szybko przebiec jeszcze Hviezdovą – zdążyłem zrobić 60 metrów (w tym trudności) i ściągnąć Łukasza, po czym rozpętał się armagedon 🙂

Po wycofie pomagaliśmy jeszcze Hermanom z zaklinowaną liną, finalnie jednak Mateusz musiał małpować do góry w ciągle padającym deszczu. Trochę mu zejdzie ale na wieczorną imprezę zdąży 😉 Totalnie przemoczeni schodzimy z Łukaszem do Żabich Stawów, suszymy się odrobinę, po czym znowu zostajemy przelani w drodze do schroniska 🙂 Na miejscu okazuje się, że wszyscy pozostali obozowicze skończyli tak samo, czyli z drogą na koncie i mokrymi ciuchami. Poza akcjami wspinaczkowymi, odnotowujemy wejście na Wysoką (Daniel i Mirek Kucia) oraz Złomiską Turnię. Większość odpuszcza wspinanie następnego dnia, posiadówa w Horolezeckim Barze przeciąga się więc do późna.

Wykaz z tego dnia (27.07.2018):

Lucyna Herman, Mateusz Herman – Stanisławski, Wołowa Turnia
Tomek Czernek, Kasia Omyła – Stanisławski, Wołowa Turnia
Patryk Bzdoń, Jarek Kłoda – Staflovka, Wołowa Turnia
Andrzej Ficek, Łukasz Urbańczyk – Estok-Janiga i Hviezdova (wycof), Wołowa Turnia
Mariusz Biłyk, Rafał Urbański – Puskas VI+, Szarpane Turnie
Kasia Pochopień, Dominik Studencki – Dracie Serce VI, Smoczy Szczyt + grań na Wysoką
Kasia Siwek, Arek Siwek – Złomiska Turnia
Daniel Kucia, Mirek Kucia – Wysoka

Większość obozowiczów po piątkowej zlewie nie planowało w sobotę wspinania, w związku z czym impreza mocno się przeciągnęła i rano na śniadaniu było dość ponuro 🙂
Kilka osób jest jednak chętnych do działania, co prawda o dużej ścianie można zapomnieć (bo oczywiście ma padać) ale już taka nieodległa Galeria Osterwy wydaje się rozsądnym pomysłem. Jasno sprecyzowanych celów nie mamy – najpierw trzeba zobaczyć co jest suche i spróbować oszacować co daje szanse na powodzenie przy nieuniknionym deszczu.

Pod Osterwą oglądamy więc kilka dróg i ponieważ ciemne chmury zaczęły straszyć, postanawiamy zacząć od obitej Autonovy (VI+) by w razie zlewy szybko zjechać. Tak się też dzieje po pierwszym wyciągu 🙂 Ten sam los spotyka Maćków na drodze Pavlin-Kracalik. Kolejne 2 godziny chodzimy pod ścianą oglądając starsze drogi oraz nowości, które powstały po północno-zachodniej stronie, wzdłuż żlebu zejściowego. Wszystko niestety jest zmoczone i nie rokuje. W końcu mamy dość – widać za jakiś czas znowu będzie padać a my się nie wspinamy!

Maćki oraz Jarek odpuszczają, ja proponuję Patrykowi Pavlina – jak będziemy bardzo szybcy, powinniśmy zdążyć. Wyrabiamy się w nieco ponad godzinę, gdy zjeżdżamy już pada 🙂 Suszymy się, a ja krążę pod ścianą i uzupełniam swoją wiedzę na temat kolejnych dróg. Jest nadzieja, że jak jeszcze chwilę poświeci to coś może wyschnie – wystawa jest zachodnia, a godzina 15-ta. Niestety kilka minut później zaczyna kropić – postanawiamy odpuścić, i tak jest dobrze bo udało się “coś” zrobić. Wracamy do schroniska, gdzie spotykamy bandę leni pijącą piwo 😉 – prawie nikt dziś nie działał. Udało się to tylko nam oraz Jurasowi, Buniasowi i Mirkowi, którzy weszli na Igłę nad Osterwą. Chwilę później rozkręca się turniej w piłkarzyki, dociera kilka nowych osób, zajmujemy Bar Górski i napełniamy szklanki 🙂

Wykaz 28.07.2018:

Patryk Bzdoń, Andrzej Ficek – Pavlin-Kracalik, Galeria Osterwy
Patryk Bzdoń, Andrzej Ficek, Jarek Kłoda – Autonova (wycof), Galeria Osterwy
Mirek Cebrat, Przemek Górak, Mariusz Juraszek – Igła w Osterwie

Na niedzielę oczywiście w prognozach ponownie deszcz, większość klubowiczów wybiera więc sensownie pobliską Galerię Osterwy. Na Pavlina z powodzeniem wracają Maćki, drogę tą kończą również Lucyna z Mateuszem. Kućka z Jeżykiem rozliczają się z nieukończoną przez nas Autonovą, a Paryscy z Buniasem odkrywają uroki nowej Augustovej.

Wraz z Krzyśkiem mieliśmy w planach wycieczkę i grań Żabiego Konia, gdy jednak docieramy nad Żabie Stawy stwierdzamy, że Koń nie ma najmniejszego sensu – cała grań utonęła bowiem w ciężkich chmurach. W zamian proponuję Wołową i któryś z łatwych klasyków – Stanisławskiego lub Staflovkę. Pod Wołową zastajemy Jarka i Patryka, startujących właśnie na Stanisławskiego. Niestety przed kilkoma minutami kropiło, ściana jest więc mokra. Mimo tego postanawiamy iść na drogę Staflovej, w razie problemów można szybko zjechać z jednego z gotowych stanowisk. Wspinanie dla obu zespołów kończy się niespodziewanym uderzeniem pioruna w Wołową – z góry lecą kamienie, po wodzie idzie trochę prądu, który dociera do zdziwionych Krzyśka i Patryka 🙂 Po tym wydarzeniu jeszcze tylko standardowy zjazd w zlewie i naładowani energią wracamy do schroniska 😉

Przejścia 29.07.2018:

Maciek Kędziora, Maciek Wierzchowski – Pavlin-Kracalik, Galeria Osterwy
Lucyna Herman, Mateusz Herman – Pavlin-Kracalik, Galeria Osterwy
Andrzej Ficek, Krzysiek Sobieszczański – Staflovka (wycof), Wołowa Turnia
Patryk Bzdoń, Jarek Kłoda – Stanisławski (wycof), Wołowa Turnia
Mariusz Biłyk, Rafał Urbański – Autonova VI+, Galeria Osterwy
Kasia Pochopień, Dominik Studencki, Przemek Górak – Augustova V+, Galeria Osterwy

Obóz zakończony, wszyscy cali i zadowoleni. Było górsko, przygodowo i towarzysko. Mimo codziennych opadów nad Popradzkie Pleso zawitały 32 osoby, duch w środowisku nie zginął!

@Andrzej Ficek