Poszukując wspinaczkowej różnorodności, na tegoroczny obóz alpejski wybraliśmy miejsce niepowtarzalne pod tym względem w Europie – Val Masino/Val di Mello. Znajdziemy tu światowej jakości baldy (na których odbywają się słynne zawody Melloblocco), obite oraz tradowe drogi jedno i wielowyciągowe startujące wprost z doliny Val di Mello (noszącej przydomek “Europejskie Yosemite”), jak i mnóstwo dróg górskich na ścianach takich jak np. Piz Badile, Piz Cengalo, Cima di Castello, Punta di Zocca czy Punta Allevi. Oczywiście dla wspinaczy sportowych też coś się znajdzie.
Już pierwszego dnia obozu, camp Sasso Remenno przeżył istny najazd naszych klubowiczów (finalnie 40 osób), co zmusiło włoskich gospodarzy do wydzielenia nam całej łąki. Czyli nie tylko Polak potrafi – pojawiła się nawet wycięta dziura w płocie byśmy nie musieli chodzić dookoła 🙂

Pierwsze popołudnie upłynęło nam na rozbijaniu się, odpoczynku i uzupełnianiu płynów 😉 Kilku z nas wybrało się na położony zaraz obok campu największy głaz w Europie. Sektor nazywa się tak samo jak camping – Sasso Remenno i oferuje około 120 obitych dróg, o długości do 50 metrów i trudnościach od 3a do 8c. Robimy kilka największych klasyków na skale i wracamy do obozu na grilla oficjalnie otwierającego obóz 🙂

Na Remenno przez kolejny tydzień wspinało się wielu klubowiczów, ponieważ to jednak drogi sportowe, nie odnotowujemy tych przejść (jakby 8c padło to byśmy odnotowali). Podobnie ze wspinaniem na baldach – wiele osób stawiało swoje pierwsze kroki w tej dyscyplinie (w terenie), pod czujnym okiem fachowców czyli Ziółka i Strzały 🙂

W niedzielę wszyscy ruszyli w teren. Jedna duża grupa wybrała się wgłąb doliny Ferro, druga do Val di Zocca. Obie ekipy spotkały się w schronisku Allievi, jakiekolwiej ambitniejsze plany pokrzyżował jednak deszcz, który pojawił się około 13-tej. Mojemu zespołowi (ja, Ela, Szymon) udało się wyrobić przed deszczem z przejściem drogi Il Lamone e le sue Placche na Sperone Mark. Nie udaje się to natomiast Mateuszowi i Lucynie oraz Patrykowi, którzy wybrali się aż pod Punta Sfinge z zamiarem przejścia jednej z dróg na ścianie – skończyło się na 8 godzinach trekkingu 😉

W poniedziałek znów ma lać po południu, większość osób postanawia więc odpocząć i wyschnąć po niedzieli. Powodzeniem cieszy się więc skała Sasso Remenno oraz okoliczne kamienie (najbliższe baldy leżą jakieś… 20 metrów od namiotów). Ela, Szymon i ja ruszamy wgłąb Mello, z zamiarem przejścia słynnej drogi Luna Nascente. Niestety już po 2 wyciągach zostajemy zmyci ze ściany – zlewa przychodzi 3 godziny wcześniej niż zapowiadano… Kręcimy się jeszcze pod okolicznymi skałami, jednak znowu się zaciąga, dajemy sobie więc spokój.

We wtorek formuje się wielka grupa szturmowa na Monte Disgrazia 🙂 Większość osób postanawia podejść tego dnia do schroniska Pinti, by zaatakować szczyt dnia kolejnego. Najambitniej do tematu podchodzą Tomek, Maciek i Patryk – całą akcję zamykają w jeden dzień, schodząc na camp już w nocy. Ja wybieram się z Elą na innego klasyka – Risveglio di Kundalini. Po przejściu kluczowych wyciągów (piękne!), jesteśmy jednak zmuszeni do wycofu. Jak widać pogoda jest stabilna – codziennie po południu pada 🙂 Szymon z Romkiem robią z kolei Tunnel Diagonale na Sperone degli Gnomi. Wieczorem na campie jest pustawo bo większość ludzi siedzi pod Disgrazią, dojeżdża za to Rysiek z kolegami, którzy kilka dni wcześniej zdobyli Lyskamma.

W środę wszyscy, którzy wybrali się na Disgrazię, stają na szczycie. Lucyna z Mateuszem, wspomagani Łukaszem, wracają pod Punta Sfinge i przechodzą Filar Północny. Ziółek ze Strzałką odklejają się na jeden dzień od kamieni i przechodzą wspominaną już Lunę. Ja wraz z Szymonem oraz Jacek z Ryśkiem podchodzimy wieczorem do schroniska Allievi, z planem na długi wspin w górach dnia kolejnego. Dnia kolejnego wcześnie rano stajemy pod Punta Allievi i przechodzimy 21-wyciągową drogę Gervasuttiego. Reszta obozowiczów zwiedza okolicę lub wspina się sportowo.

W piątek ponownie zbiera się duża grupa i po kilku godzinach osiąga Passo Porcelizzo i szczyt górujący nad tą przełęczą. Kaziu, Paweł, Aśka i Juras fundują sobie trekking do schronisk Gianetti oraz Omio. Ja, Rysiek, Patryk oraz Romek dołączamy do Ziółków i macamy okoliczne kamienie 🙂 Wieczorem robimy dużą imprezę pożegnalną z grillem pod wiatą i bawimy się dość długo, nie dając spać innym na campie (aż szok, że tylko raz) 😉

W sobotę większość osób opuszcza camp, kilka osób pozostaje podziałać dzień więcej. Maciek z Patrykiem oraz Lucyna z Mateuszem i Łukaszem przechodzą wspominany już Tunnel Diagonale, ja wraz z Ryśkiem oraz Szymon z Romkiem spędzamy z kolei kilka pięknych godzin na Luna Nascente. Potwierdzamy, że jest to faktycznie jedna z najładniejszych dróg w Europie 🙂 Tomek i Mirek, którzy wraz z Iwoną wyjechali wcześniej by przenieść się pod Piz Bernina, tego dnia osiągają szczyt. Wieczorem zaliczamy ostatnią pyszną pizzę i urządzamy kameralną posiadówkę. W niedzielę żegnamy ostatnich obozowiczów, wieczorem robi się pusto i cicho, a kolejny obóz przechodzi do historii.

Wykaz górskich dróg zrobionych podczas obozu:

Luna Nascente (6b/VII, R2, 360 m, 9 wyciągów) – Scoglio delle Metamorfosi – Agnieszka Ostrzałek/Paweł Zioło, Andrzej Ficek/Rysiek Cieślak, Romek Forysiak/Szymon Podosek

Il Lamone e le sue Placche (6b/VII-, RS2+, 260 m, 7 wyciągów) – Sperone Mark – Ela Cholewa (KW Kraków)/Andrzej Ficek/Szymon Podosek

Risveglio di Kundalini (6a+/VII-, R2, 400m, 4 kluczowe z 10 wyciągów) – Dimore Degli Dei – Ela Cholewa (KW Kraków)/Andrzej Ficek

Gervasutti (VI, ok. 600 m, 21 wyciągów) – Punta Allievi – Andrzej Ficek/Szymon Podosek, Rysiek Cieślak/Jacek Suchojad

Tunnel Diagonale (V+, 95 m, 3 wyciągi) – Sperone degli Gnomi – Lucyna Herman/Mateusz Herman/Łukasz Urbańczyk, Patryk Bzdoń/Maciek Wierzchowski, Romek Forysiak/Szymon Podosek

Filar Północny (IV+, 200 m, 7 wyciągów) – Punta Sfinge – Lucyna Herman/Mateusz Herman/Łukasz Urbańczyk

Ciekawe wejścia szczytowe:

Monte Disgrazia 3678 m. (droga normalna PD/PD+) – Tomek Cios, Patryk Bzdoń, Maciek Wierzchowski, Tomek Maciąg, Kaziu Szypuła, Agieszka Straż, Ula Bąk, Mariusz Juraszek, Paweł Piątek, Asia Kucharczyk

Piz Bernina 4050 m. (droga normalna PD+) – Tomek Cios, Mirek Cebrat, Mateusz Cebrat

@Andrzej “Fitz” Ficek 🙂